piątek, 12 maja 2017

Vinyasa sesja mocno otwierająca biodra



 Zupełnie na luzie, bez osiągania maksymalnych zakresów ruchu. Chodzi o to by rozciągać się stopniowo, i gdy czujesz zbyt mocne "ciągnięcie" mięśni podczas pozostawania w asanie, zmniejszyć zakres ruchu. Tym razem nie "dociskamy" mocno ciała w pozycji. Pozwalamy sobie na płynne i nieco "luźne"  wchodzenie do każdej asany i trwanie w niej. Ważna jest płynność i uczucie rozgrzania mięśni oraz elastyczność ciała podczas sesji vinyasy. Nie traktuj się zatem zbyt surowo.


   Sesja przeznaczona jest dla osób średnio i zaawansowanych doskonale znających swoje ciało, czyli takich, które regularnie praktykują jogę przynajmniej od 3 lat robiąc najmniej 3 sesje w tygodniu. Sesji nie wykonują osoby po kontuzjach, ze zwyrodnieniami, problemami i przeciążeniami w kostkach, kolanach, biodrach i odcinku lędźwiowym kręgosłupa, kobiety w ciąży, dziewczyny podczas okresu oraz inne osoby z jakimikolwiek przeciwwskazaniami do mocnego rozciągania bioder oraz ćwiczenia jogi.


Zapraszam:-)



CO kocham w praktyce jogi?

     Brak rywalizacji. Subtelne wsłuchiwanie się w potrzeby oraz kondycję (danego dnia, w danym momencie!) własnego ciała, tego że nie muszę robić nic na siłę. Nie muszę "śrubować" wyników. Do moich sesji często podchodzę z dystansem, stopniowo robiąc postępy, i nie oczekując natychmiastowych rezultatów. Tylko z takim podejściem zauważam, że efekty przychodzą w całkiem niezłym czasie, i zostają ze mną na dłużej. W dzisiejszym świecie zbyt dużo mamy stresu, rywalizacji , adrenaliny i "SPINY", żeby w wolnych chwilach, przeznaczonych na sport i zdrowie, spinać ciało dodatkowo "tonami frustrujących myśli i działań"... Przemyślcie.

 P.S po tej sesji byłam w stanie oprzeć czubek głowy na macie w PRASARITA PADOTTANASANA - skłon do przodu z szeroko rozstawionymi nogami ( zobacz zdjęcie pierwsze, na samej górze). Coś czego przedtem nie robiłam, zawsze pozostając kilkanaście centymetrów nad podłożem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP